Muszę przyznać, że uzależniłam sie od napojów energetycznych. Najpierw zaczynałam od kawy, która najzwyczajniej w świecie mi smakowała i w sumie wciąż smakuje, jednak piłam jej w przeszłości tak wiele, że już nie posiada na mnie w praktyce żadnego wpływu. Potem zostały właśnie wszelakiego rodzaju napoje energetyczne, które początkowo mi ogólnie rzecz ujmując nie smakowały, w późniejszym czasie jednak zasmakowałam w nich aż za bardzo. Piłam energetyki co najmniej dwa razy w ciągu dnia. Nie wiedziałam, że posiadają one tak negatywny wpływ na ciało- przyspieszają akcje serca, niszczą wątrobę. Niestety uzależniłam się od nich i kiedy rano nie wypiłam jednego, byłam osobą można powiedzieć nie do życia. Byłam zmęczona, zdenerwowana, dziwna. Nie potrafiłam się skupić na niczym innym, w jaki sposób na pragnieniu, w jaki sposób na pragnienia nie do opisania. bin. Kilkakrotnie próbowałam się przerobić i starać się z tym Ci walczyć, natomiast w każdej chwili przegrywałam. Wymaganie zwykle okazywała się silniejsza niż moja siła woli. Przegrywałam. Czułam sie coraz słabiej i słabiej, a potrzebowałam coraz więcej. Byłam stale zmęczona. Ubytek kofeiny, tauryny i guarany w moim organizmie skutkował moim złym humorem, podenerwowaniem a nawet depresją. Nic mi się nie chciało. Już nie miałam motywacji tak w jaki sposób kiedyś do jakiś fizycznych treningów, do aktywności. najbezpieczniejszym i najprzyjemniejszym miejscem na ziemi było moje łóżko, w którym potrafiłam przeleżeć cały dzień bez najmniejszego kłopotu. Dlatego teraz apeluję to wszystkich osób- nie sięgajcie po napoje energetyzujące, nie przyzwyczajajcie własnego ciała do nich, bo w późniejszym czasie niełatwo będzie z nich zrezygnować. Aby tego dokonać powinno się posiadać de fakto silną wolę i być serio porządnie zmotywowanym, mi niestety to się nie udało.